piątek, 8 lutego 2013
Strata pozostaje w człowieku, ból jedynie się zaciera
Wychodzi na to ,że to mój pierwszy post w tym miesiącu. Jednak trochę zaniedbałam swój pamiętnik, który tak naprawdę nie do końca nim jest. Moim prawdziwym pamiętnikiem jest moja głowa, w niej mieści się wszystko to co ma dla mnie istotne znaczenie ,pełnia wspomnień jest głęboko schowana bym mogła czasem odtworzyć to jak film z najmniejszymi szczegółami co do dnia, godziny i każdego towarzyszącego danemu momentowi bodźcowi. Uważam ,że czasem łatwiej tęsknić za osobami ,czy chwilami ,które się po prostu skończyły z biegiem czasu , niż jeśli my sami musieliśmy z nich zrezygnować z jakiś przyczyn. Tęsknota za tym co odrzuciliśmy powoduję żal i taki ścisk w sercu. Wiem ,że podjęłam dobra decyzję , nie żałuję jej. Jednak przyzwyczajenie sprawia ,że czasem brakuje mi tego wszystkiego co było ,a już nie wróci. Nawet jeśli powrócą osoby ,które straciliśmy z biegiem lat z różnych powodów , to już nigdy nie będą te same osoby, bo niczego nie można powtórzyć dwa razy , to nigdy nie będzie to samo co wcześniej. Posłużę się blogiem ,by co wyznać,a zarazem skończyć.
Drogi T.
Piszę do Ciebie ten list w internecie , możesz mieć żal ,że kieruję go do Ciebie w tym miejscu ,bo to nie Ty go przeczytasz tylko obcy ludzie,mieć żal ponieważ twe uszy nigdy nie usłyszą tych słów wypowiadanych z moich ust ,a twoje oczy nie zobaczą ich choćby tu. Właśnie dlatego ,że tak się stanie jest mi łatwiej odstąpić od Ciebie i podążyć dalej własną drogą. Rozpruł się szew , którym byliśmy połączeni przez długi czas.Pruł się już parę razy prawda? a ty wciąż próbowałeś ratować to co uważałeś za do odratowania . Własnoręcznie przyszywałeś każdy rozdarty skrawek ,ale zawsze widać było załatane miejsca. "To nic!" mówiłeś , bo przecież ludzie nie wiedzą ,że akurat tam zrobiła się dziurka, chyba że im się o tym powie , wtedy dopiero mogą się przyglądać temu miejscu i dostrzec nie widzialny pierwszym rzutem oka defekt. Z czasem coraz więcej miejsc było przetartych , podziurawionych,rozstrzępionych , fastrygi znów pękały w tych samych miejscach. Niestety nie wszystko dało się zakamuflować, mimo tego wciąż upierałeś się przy swoim , nie dawałeś za wygraną , dopóki zabrakło siły,chęci i motywacji na tą wciąż "syzyfowa prace" by zszywać wciąż te same miejsca. Zmęczyło mnie naprawianie tego ,co nigdy nie będzie takie jak było , czuję się pokuta od igły ,którą we mnie wbijałeś. Wiem ,że ty też czujesz ten ból, choć w innym stopniu niż ja ,w końcu chciałeś naprawić to co się pourywało ,a to wymagało złączenia ze sobą dwóch osób ,tak aby złączyć to w jedną całość , jednak nie wziąłeś pod uwagę ,że ślad zawsze zostaję . Nie wiem jaki odczuwasz ból , nie chcę się nawet zastanawiać w jakiej skali on się mieści od 1 do 10 ,bo chyba nie umiałabym pogodzić się z tym ,przez moją pieprzoną empatię ,która czasem jak na przykład w tym wypadku sprawia ,że czuję jakby była moją anatemą . Proszę Cię tylko abyś nie sprawiał już nigdy ,że będę się czuła tak jakby nic już ze mnie nie zostało, bo to nie prawda, wiemy to oboje. Dopiero teraz otwierają się dla nas bramy do wielu nieznanych nam miejsc.Nie bój się przekroczyć żadnej z nich i nie pozwól ,by samotność zajęła moje miejsce,bo miłość jest najlepszą mobilizacją do osiągania celów. Wierzę ,że pewnego dnia spojrzysz na rzeczywistość z dystansem i stwierdzisz,że to co widzisz jest całkiem inne niż sądziłeś do tej pory. Pamiętaj ,by nie tłamsić w sobie radości ,ani też smutku ,gdyż cierpienia nie da się pogrzebać z nim musimy się uporać, niestety każdą stratę trzeba mozolnie "przepracować" ,sądzę ,że wiesz o tym najlepiej ,choćby z własnego doświadczenia. Dzięki temu co doświadczyłeś i jeszcze doświadczysz uzyskasz "strukturę", która stanie się w przyszłości fundamentem do nowej miłości. Przeważnie dobrze nam się rozmawiało wiem,że nasze wzajemne oczywiście tylko życzliwe wymienianie się myślami poprzez konwersacje sprawiało Ci niezmierną radość ,życzę ci również kogoś takiego niech będzie to osoba, który intuicyjnie wyczuje, jakich pytań oczekujesz. Oczywiście nie może obyć się od tego ,iż powinna posiadać umiejętność słuchania. Niech rozmowa z nią pomoże Ci uporządkować to, co wymaga uporządkowania. I Ty również bądź dla niej dobrym słuchaczem.Winszuję Ci znaczącego udziału w życiu innych , byś otwierał się przed innymi niczym ponadprzeciętna książka, jednakże tylko przed tymi którzy są warci jej przeczytania i są zdeterminowania do pochłonięcia jej jednym tchem. Nie zawsze potrafiłeś obdarować mnie miłością, choć wiem ,że starałeś się jak mogłeś .Dziś jestem świadoma tego ,to ja sama w głębi serca jej od Ciebie po prostu od jakiegoś czasu .. nie to,że nie chciałam ,ale ona nie umiała już poruszyć mojego serca i tchnąć we mnie uczuć innych ,różniących się od przywiązania, sentymentu, sympatii ,wyrozumiałości, precyzyjnie te wszystkie uczucia da się zastąpić jednym słowem ,bo w nim kryję się cała reszta tego co czułam tym afektem jest przyjaźń. Z góry oznajmiam Ci ,że nie było tak przez cały czas naszej długoletniej znajomości, wierzę ,że wiesz o tym , zresztą mówiłam Ci o tym kilkakrotnie zatem nie będę tego wyjawiać w wirtualnym świecie ,jako że są słowa ,które mają wielką wagę, a twoje uszy je słyszały zostaną one zachowane między nami. Skoro ja nie umiałam przyjąć i odwzajemnić twojej miłości wierzę ,że doceni to odpowiednia osoba , która obdaruję Ci tym samym uczuciem i da go tyle ile ja nigdy nie byłam w stanie Tobie ofiarować. Zdaje sobie sprawę z tego ,że chciałbyś znać odpowiedzi na swoje pytania. Chwytam swoim rozumem ,że ostatnie miesiące mogły owocować nadzieję względem nas,co zresztą mi zarzuciłeś przy ostatniej rozmowie, choć ja wciąż podkreślałam jakie jest usytuowanie. Sprostuję to w ten sposób ,że brałam pod uwagę wejście do tej samej rzeki ,po raz drugi, jednakże jak powiadał Heraklit z Efezu
" Niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki ,bo już napłynęły do niej inne wody ". Głowiłam się nad tym jakiś czas, wprawdzie nie wiele brakowało ,abym zdecydowała się na ten krok niemniej jednak odczucia jakie mi towarzyszyły hamowały mnie przed tym posunięciem, być może z tego powodu ,że to nie były już wody ,a ścieki. W dniu dzisiejszym mam tą pewność ,że byłoby to złym ruchem, jakiego bym dokonała ze względu na to,że nie umiałbym być zdolna do tego ,by żyć w taki sposób ,musiałabym wtłaczać w siebie uczucia ,a to z biegiem czasu z pewnością przeistoczyłoby się w melofarsę , z tym że nie mam tej pewności, czy ty miałbyś tą trzeźwość umysłu i był byś w stanie dać mi odejść ,czy nie bacząc na nic.. ciągnąłbyś to mając świadomość ,że moje uczucia zdążyły się już spopielić? W razie ,gdyby interesowało Cię moje zdanie na ten temat ,a mam w pamięci słowa ,którymi deklarowałeś ,że jeśli pojawi się to o czym wyżej napisałam pozostawisz mnie samą sobie ,tak mówiłeś wcześniej, nie dotrzymałeś złożonego słowa .Może teraz zmieniłeś pogląd. Na obecną chwilę to jest niczym innym jak gdybaniem. Za pewne jesteś rozżalony tym jak to się potoczyło. Nic bardziej błędnego byś nie uczynił na obecną chwile ,jak mieć teraz pretensję o to do mnie. Przypuszczam,że nadejdzie taki dzień,że będziesz mi wdzięczny za to,że zdołałam sprawić ,że otworzyłeś się na nowe nie ograniczone możliwości. ,a ja jako osoba wpuszczająca jad w twoją egzystencję , umiałam się w porę wycofać by więcej nie zanieczyszczać powietrza ,którym oddychałeś i znalazłam siły ,by zakończyć naszą znajomość. Spuentuje do końca mój wątek mam na celu uzmysłowić Ci ,że wszystko co czyniłam względem Twojej osoby było moim autentycznym zachowaniem , nie miałam na celu Cię zranić ,nie było też tak ,że od początku założyłam ,że będę się mijać z prawdą i grać pod siebie ,bo mi tak wygodnie ,lub nie wiem z jakichkolwiek powodów , które sobie z góry założyłeś. Podkreślam po raz ostatni wszelkie moje postępowania oraz reakcje w każdej chwili ,godzinie minucie i sekundzie,którą z Tobą spędzałam bez wyjątku ,czy były to przyjemne ,czy też nie zadowalające momenty. Towarzyszyły mi uczucia ,które były nad wyraz przenikliwe , przecież te emocje objawiały się w każdym aspekcie. Nie powinno stanowić problemu spostrzeżenie ich ,choćby obserwując mimikę twarzy , słysząc tonację mojego głosu jakim do Ciebie się zwracałam , mniemam ,że oddziaływał on na Twój zmysł słuchu. Nie zamierzam tym dążyć do tego, by odtwarzany przez Ciebie obraz mojej osoby uległ zmianie i ocieplił się ,jedynie chcę Ci w niewymagający niczego z twojej strony sposób zreferować to co odczuwałam. Nie będę też czynić Ciebie głupcem udając ,że wszystko było bez zarzutu ,doskonale wiemy ,że to mijało by się z prawdą. Nasze ciągłe chandryczenie się , objawiło się takim skutkiem ,że trafiliśmy na etap w którym nasze drogi rozejdą się definitywnie, ponieważ zmuszeni jesteśmy do tego dla własnego dobra, by już dalej wzajemnie negatywnie na siebie nie wpływać i nie eliminować ze swoich osobowości wcześniej ukształtowanych przekonań i wartości nad którymi pracowaliśmy sporą ilość lat ,do części z nich należała np. możność spełniania się , wiara w ludzi ,w to ,że będzie lepiej ,w istnienie dobra , w nadzieje pod każdym względem. W rzeczywistości całkowicie zbędne jest nam wywieranie na siebie negatywnego wpływu psychicznego. Mam nadzieję ,że Twoje upamiętnienie mnie ,będzie się sprowadzało się tylko do radosnych chwil które spędzaliśmy ze sobą. 'Nolens volens' jeszcze nie tak dawno przez długi czas łączyło nas coś relatywnego o charakterze pozytywnego pobudzenia pod wpływem szczęścia, zachwytu, spełnienia ,ale i negatywnego pod wpływem gniewu, odrazy, strachu wszystko to przynajmniej umacniało we mnie ,prawdziwość moich uczuć i świadomość odpowiedzialności moralnej za swoje czyny ,w żadnym wypadku nie postępowałam wbrew sobie w stosunku do Twojej osoby,ponieważ liczyłam się z konsekwencjami ,które mogły nastąpić i nastąpiły .Nie umiem wyjaśnić dlaczego ,wciąż czułam nie pokój ,być może z obawy ,że przypuszczalnie mogłoby mieć miejsce to samo co miało rok temu, gdy będę fundować sobie stawiania kroków zbliżających mnie ku Tobie ,dlatego tym razem musiałam być zobligowana do tego ,by nie popełniać tych samych błędów. Nawiasem mówiąc ,wszystko co robiłam było spontaniczne ,nie miałam czasu na to, by myśleć z rozwagą nad tym czy postępuje właściwie czy wprost przeciwnie działam na własną niekorzyść .Funkcjonowałam samoczynnie tymczasem okazuję się ,że wyciągnęłam rzeczywiście istniejący wniosek, że postępując zgodnie z tym co podpowiada nam nasze wnętrze tzw. intuicja ,może wpłynąć na uniknięcie kilku niesnasek i przynieść korzystny rezultat ,w postaci wyeliminowania niepokoju przed każdą podjętą decyzją, która wzbudzała we mnie nie moc do dalszego działania. Z racji tego,że oby dwoje jesteśmy wzbogaceni o pewne doświadczenia , zapewniam ,że całkowicie puszczam w niepamięć twoje pejoratywne zachowanie wobec mnie ,aczkolwiek tłumaczę to sobie na różne sposoby nawiązując do danych sytuacji, tak więc od tej chwili jedyne o czym będę pamiętać to o tym ,ażeby" patrzeć z innego punktu widzenia na ten medal ,który ma dwie strony ". Od dziś mam zamiar ,jeżeli będzie mi się zdarzać taka sytuacja, kierować wzrokiem z założonym celem. Spoglądać wyłącznie na tą stronę ,która jest na pokaz ,albowiem ta druga kryję w sobie tajemnice ,a ponieważ poznałam je obie i widzę różnice zapewniam , iż do granic własnych możliwości zmniejszę zakres widzialności tak ,aby widzieć tą pozerską część .Czuję wypływającą z mojego wnętrza chęć życzenia Tobie tego co najlepsze ,dlatego też rozpoczynam czynność pisania z głębi serca ,z mojego szacunku i życzliwości odnośnie Twojej osoby i przeszłości ,która już znajduję się za nami. Życzę sobie byś w dniu swoich urodzin obejrzał się za siebie, a potem spojrzał w przyszłość i rozpoznał drogę, którą przeszedłeś, aż do miejsca w którym się znajdziesz i byś znał odpowiedź na pytanie: dokąd zmierzam dalej? żebyś widział wskazówki wewnętrznego kompasu, który wyznacza dalszy kierunek Twego życia, tego którego wybrałeś. Życzę Ci wiele cierpliwości i sił,dzięki którym będziesz czynił tyle dobra, ile tylko pragniesz, to również tyczy się zła ,ale lepiej iść "w stronę słońca" ,jak śpiewał zespół DWA PLUS JEDEN , to zawsze zwiastuje coś pozytywnego. Na koniec listy moich wymagań co do Twojej przyszłości chciałabym Ci życzyć takich problemów, które da się naprawić , oraz siły, odwagi i wyrozumienia dla tych których nie udało się i nie da w żaden sposób naprawić ,choć mówią podobnież ,że nie ma rzeczy nie możliwych ,a więc i determinacji , jeżeli będziesz wierzył i będzie jakakolwiek iskierka na zoptymalizowanie tej komplikacji. Pamiętaj ,że nikt nie jest doskonały - a kto nie chce się z tym pogodzić, staje się bojaźliwy i zależny. Jeżeli jesteś otwarty na to, co nowe, będziesz uczył się przez całe życie, a uczymy się na swoich błędach -zachowaj to w pamięci. Na zakończenie chciałabym Ci podziękować ,że dałeś mi usłyszeć tą dawno zapomnianą ciszę i ,że nie musiałam tym razem rzucać słów ,których bym z pewnością teraz żałowała i przez które odczuwałabym wstyd. Wiesz jak dobrze jest tak spokojnie poczuć oddech dnia? bez żadnych zbędnych frustracji. Za te wszystkie dni ,które spędziliśmy razem , dzisiejszej nocy błyszczą gwiazdy tylko nam,a gdy zgasną jedna po drugiej będą się z nami szeptem żegnać. Teraz milczą tak jak my , one będą jeszcze przez wiele lat więc żegnają się tylko z nami. Uprzytomniło mnie to, że tak nie wiele trzeba by coś mogło się rozpaść ot tak i odejść bezpowrotnie. Nie rozumiem ,dlaczego to zakończenie sprawia mi ból ,przecież to tylko kilka słów ,wobec tego lepiej będzie jeśli nie będę więcej formułować zdań. Ostatecznie nie odwracalnie rzeknę ,a raczej przeleję na ekran.
Żegnaj!
M.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz