Powered By Blogger

wtorek, 6 grudnia 2011

faber est quisque suae fortunae


Ostatnio właśnie patrzać przez okno zobaczyłam te drzewa na tle szarego nieba.. i pomyślalam,że ten krajobraz idealnie oddaje moje samopoczucie czyli szaro-bure i do d. eh. Jakoś ostatnio wszystko mi się wali ,a uśmiech to ostatnia rzecz jaka mi towarzyszy. Za dużo pije.. wszystkie moje smutki zatapiam w alkoholu,a potem totalnie mi odbija.. tak bardzo ,że aż wstyd mi za samą siebie.


Znalazłam kiedyś ten demotywator i wiedziałam,że pewnego dnia go użyje w momencie gdy bede świadoma tego,że mam z tym problem.Ciągle szukam winy w innych i to ich obwiniam za swój stan psychiczny ,jednak problem jest we mnie tak naprawde ,owszem ludzie się do niego przyczynili ,ale tylko dlatego,że to ja im na to pozwoliłam.Jak to się mówi "jak sobie pościelisz tak się wyśpisz" .Na tym etapie swojego życia już wiem ,kto przynosi mi najwięcej cierpienia.. póki co nie mam siły na to by pójść wyznaczoną przez siebie drogą być może dlatego,że jeszcze nie jestem jej pewna , zawsze się bałam konsekwencji podejmowanych przez siebie decyzji ,ale chyba zapomnialam,że już nie jestem dzieckiem wkraczam w dorsłość o której marzylam bedac dzieckiem eh ,a kto nie chciał być dorosłym. Ale jedno wiem,że gdy odbije się od tego dna będę silniejsza niż byłam przedtem ,a już na pewno moja wiedza wzbogaci się o kilka doświadczeń. Szkoda ,że tylko złe i przykre doświadczenia czegoś nas uczą ,ale co nas nie zabije to nas wzmocni. 
Mój wniosek jaki wyciągnełam z ostatniej lekcji 

VIDE CUL FIDE


Rysunek mojej młodszej siostry :D oto ja .. nie chce nawet wiedzieć dlaczego narysowała mnie w bikini i prześwitującym staniku :P




"Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka
nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś,
jak potrafimy być nimi jutro?

Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie,
jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia.
Wyjdź mu naprzeciw"

środa, 30 listopada 2011

coraz bliżej święta..

Święta zbliżają się wielkimi krokami.. i szczerze powiedziawszy jakoś się ich w tym roku obawiam :( nie wiem sama czemu.. mam wrażenie ,że będę się w nie czuć bardzo samotna od kilku lat zawsze spędzałam wigilię w ten sposób ,że odrazu po kolacji biegłam na następną i następną i w sumie zleciało to jakoś ,a teraz? hm narazie nie myśle nawet o sylwestrze,ale w tym roku na pewno będzie wyjątkowo smutno.. Przywyczaiłam się do spedzania wigili z osobami mi bardzo bliskimi oczywiście poza moją rodzinką..a teraz wiem,że już nic nie będzie takie jakie było wcześniej i jakoś czuje ścisk w sercu.. i wtedy marzę by powrócić do tych magicznych czasów dzieciństwa i mieć zupełnie inne podejście,czekać na ten moment gdy zaczniemy otwierać prezenty , pić barszczyk który robi moja maminka najlepszy jaki w życiu jadłam i oglądać wieczorem "Kevin sam w domu". Pamiętam taką wigilię a chyba z wszystkich moich w życiu najlepiej ją wspominam oj tak.. Był to chyba 1999 rok jak dostałam z moim bratem od taty (wiadomo,że nie od Mikołaja :P ) takie prezenty,że cieszyłam jape chyba przez tydzień dostaliśmy takie wypasione pidżamki :D , Radzio dostał wielgaśnego goryla Bobika bo tak go nazwaliśmy dmuchany fotel tego takiego z okropna twarzą ze "Star Wars" nie wiem kogo ,bo nie widziałam tego nigdy w życiu ,a ja dostałam wielką czerwona walizke a w niej farby ,pisaki ,kredki , śliczną lalkę porcelanową która nazwałam "Milagros" jakby ktoś nie wiedział to z serialu "Zbuntowany Anioł" i również dmuchany fotel z Gwiezdnych wojen Królowej Amidali haa to wiedziałam , bo było napisane haha :D i wtedy pierwszy raz wytrwałam i poszłam z mamą na pasterke :) , jak wiadomo w święta w domach wywieczone są różne świąteczne ozdoby, ja miałam powieszone na wzór sopli w swoim pokoju lampki i zawsze ,ale to zawsze pragnełam być wszystkimi byle nie sobą.. siadałam przy oknie i patrzałam na swoje odbicie i dzięki temu wystrojowi wyobrazałam sobie ,że jestem księzniczką Amadną i kiedyś będę bardzo szczęśliwa ze swoim księciem.. eh i chyba nadal o tym marzę,ale jestem za stara by coś sobie wyobrażać i w myślach stwarzać swój inny świat,choć i tak jestem bliska schizofrenii :P jednak to wszystko wtedy było nie realne i ja o tym wiedziałam,a teraz? hm teraz jest już inaczej.. wszystko tak naprawdę zależy ode mnie,bo to ja jestem kowalem swojego losu ,nikt inny,ale w te święta chciałabym jednak cofnąć się i być ta mała Moniką ,która woli marzyć i myśleć,że jest kopciuszkiem dlatego jej święta wyglądają tak jak wygląda,bo wredna macocha chce ją mieć na własność i nie chce dopuścić by znalazła swojego księcia z którym mogłaby być w ten dzień.

czwartek, 24 listopada 2011

wszystkie metamorfozy M.

Kobieta zmienną jest ;)
przez długi okres miałam ciemne włosy w zasadzie od urodzenia jestem brunetką ,ale sama nie wiem w którym kolorze mi lepiej.. po ostatnim eksperymencie uświadomiłam sobie,że zdecydowanie wole blond,może to dlatego,że tyle lat w ciemnych eh poprostu mi się przejadł ten kolor.




Od 2006-2008r.



Moja pierwsza decyzja o zmianie koloru na jaśniejszy mianowicie faza na karmelowe refleksy jakoś natchneła mnie na to "Tila Tequila" widziałam z nią program na MTV i zwariowałam na punkcie jej koloru włosów :-)



2009r. Moje pierwsze podejscie ku blond włosom :D


kolejna zmiana po niespelna 2 miesiacach a raczej brak wyboru ,gdyż nie polecam bawić się w fryzjera w domu :D nie udane farbowanie rozjaśniaczek i małe rozlane żółtko na głowie :D

kolejne podejscie do blondu pasemkami :D ah i moje dlugie wlosy niestety poniszczone




I już od tamtej pory tylko jednego koloru się trzymałam,skóciłam włosy za ramiona ,ale oczywiście znowu potrzebowałam odmiany więc wrociłam do brązu



 Odczułam,że źle się czuje i wygladam nie korzystnie ,jakbym była przygnębiona zrobiłam sobie grzewke ,ale nawet to nie pomogło więc zrobiłam już 3 podejście do koloru w którym czułam się najlepiej..




Moje włosy bardzo na tym ucierpiały .. od ponad roku nie urosły nawet cm wręcz odwrotnie zaczeły się kruszyć i nie pomagały mi już nawet najlepsze odżywki :( więc musiałam ściąć włosy choć długo się przed tym broniłam



Spodobała mi się fryzura Anety Zając serialowej Marysi z "Pierwszej Miłości" ale wachałam się bo nie wiedziałam,czy bedzie mi pasować taka asymetryczna fryzura ostatecznie zmotywowałam się po obejrzeniu powtórki "Top Model" gdzie uczestniczki przechodziły metamorfozy i nie które w krótszych włosach wyglądały bardzo fajnie nie które kobieco,seksownie i drapieżnie więc zaryzykowałam, ale nikt mnie nie uprzedził,że posiadanie krótkich włosów to jedna wielka męczarnia.. i najmniej połgodziny układania odpowiedniej fryzury i ,że ręka boli od wywijania szczotką ,miałam dość więc modliłam się by mi włosy już odrosły dobrze,że czasem można oszukać nature :D więc przedłużyłam je sobie ,a co tam..



jednak to jest chyba jeszcze bardziej męczące niż układanie włosów na szczotke trzeba uważac przy czesaniu ,przy nakładaniu odrzywki ,wymagają mega pielęgnacji aż to znudzenia ,popisu jeżeli chodzi o sposob uczesania też nie ma ,gdyż widoczne były mikroringi stwierdziłam,że ściągam ten badziew ale wytrzymałam 2mce czyli całe wakacje i tak o to doszłam do wniosku ,że narazie dam im odpocząc :D

środa, 23 listopada 2011

seks i ogień.. zdecydowanie

Dla wielu osób może się to wydać nonsensem ,ale Doda to jedyna osobą która nakręca mnie do realizowania swoich celów , motywacji do działania i życia. Dużo wypowiedzianych przez nią słów na zawsze zostanie w mojej głowie. ona jest moją inspiracją i nie wstydzę się tego przyznam,że nie które jej piosenki w ogóle do mnie nie przemawiają a jej nowa plyta jest małym nie wypałem ,ale co z tego.. Wiadomo,że każdy ma inny gust muzyczny , nie mówie ,że żadna piosenka na jej płycie mi się nie podoba ,jednak zdecydowanie wole Dode śpiewającą w zespole "Virgin" z nowej płyty uwielbiam piosenke Chimera, Lazarium, Wszystko może przecież wiecznie trwać,Ain't talkin' bout love.Jak dla mnie jest to najpiękniejsza kobieta na tym świecie przynajmniej w moich oczach , i mogę stwierdzić ,że jest moją inspiracją .


Doda "Judasze" 
Co za pech, że spotkałam ich
Brak mi słów, by opisać to
Który kowal rzeźbił serce twe?
Znałam go, przyjacielem był
Nie dał mi znieczulenia, gdy
Zdeptał wspomnienie, rozszarpał marzenie
Jak więc wybaczyć mu mam?

Tępy ból w duszy wierci mnie
Był jak Bóg, nie wątpiłam więc
Kłamca to komplement, zwać cię tak
Nie wiem czy kiedykolwiek już
Zdrajcy dłoń swoją podam
Bo ślepo ufałam, prawdziwie kochałam
Jak więc wybaczyć mu mam?

Wierzę w miłość,wierzę w przyjaźń
Wzmocni bardzo mnie, wzmocni mnie

Nie chcę zrozumienia
Nie chcę pocieszenia
Chcę wierzyć w człowieka
Od zemsty uciekam,walczę chociaż wiem
Zawiodę nie raz się 



wtorek, 22 listopada 2011

Eldo ..


"Jedna decyzja - sto tysięcy konsekwencji, przypadki czy los który miał się spełnić? Dwoje ludzi, których życia drogi biegną obok, by przypadkiem kiedyś spotkać się mogły. Wszechświat, ruszyliśmy w swoją drogę, a gdzie do snu położymy głowę nie wie żaden z nas, w niekończącej sie podróży, do różnych miejsc, do różnych ludzi."

"Mam jeden plan- brak planu, łapie chwile, żyje tu, a nie gdzies tam"




Potrzebuje zmian w zakresie swojego życia, osoby, wszystkiego.


Nie wiem czy dobrze robię.
Nie wiem komu mogę zaufać i powierzyć tym samym część siebie i swojego życia.
Nie wiem, które uśmiechy są szczere i na które mogę odpowiadać.
Nie wiem czy nie jesteśmy coraz dalej, chociaż może to ta cholerna pora roku, bo innego wytłumaczenia po prostu nie ma i nigdy nie będzie.
Nie wiem jak zacząć siebie cenić pod tym względem kim jestem i czym się zajmuję, co najważniejsze nie dawać siebie wykorzystywać, nie dostając nic w zamian (tak, tak muszę zacząć patrzeć na siebie!!)
Nie wiem czy jestem w stanie wybrać dla siebie idealne ukierunkowanie.
Nie wiem co z ludźmi.
Nie wiem co ze mną.
Nie wiem co z tą szkołą, nic nie wiem.


Moje życie jest bardziej skomplikowane niż komukolwiek się wydaję. Może to przez moją chorą głowę, której sposobu myślenia nie jestem w stanie pojąć (ale paradoksalne stwierdzenie). A przez to wszystko... jest jeszcze dziwniej.

poniedziałek, 21 listopada 2011

?


boję się ponownie zaufać, boję się obietnic, które nigdy nie zostały spełnione, boje się słów, które niepotrzebnie zostały wypowiedziane i o których tak bardzo lubie sobie przypominać, a jednak zaryzykuje, bo czym jest życie bez ryzyka..?