Święta zbliżają się wielkimi krokami.. i szczerze powiedziawszy jakoś się ich w tym roku obawiam :( nie wiem sama czemu.. mam wrażenie ,że będę się w nie czuć bardzo samotna od kilku lat zawsze spędzałam wigilię w ten sposób ,że odrazu po kolacji biegłam na następną i następną i w sumie zleciało to jakoś ,a teraz? hm narazie nie myśle nawet o sylwestrze,ale w tym roku na pewno będzie wyjątkowo smutno.. Przywyczaiłam się do spedzania wigili z osobami mi bardzo bliskimi oczywiście poza moją rodzinką..a teraz wiem,że już nic nie będzie takie jakie było wcześniej i jakoś czuje ścisk w sercu.. i wtedy marzę by powrócić do tych magicznych czasów dzieciństwa i mieć zupełnie inne podejście,czekać na ten moment gdy zaczniemy otwierać prezenty , pić barszczyk który robi moja maminka najlepszy jaki w życiu jadłam i oglądać wieczorem "Kevin sam w domu". Pamiętam taką wigilię a chyba z wszystkich moich w życiu najlepiej ją wspominam oj tak.. Był to chyba 1999 rok jak dostałam z moim bratem od taty (wiadomo,że nie od Mikołaja :P ) takie prezenty,że cieszyłam jape chyba przez tydzień dostaliśmy takie wypasione pidżamki :D , Radzio dostał wielgaśnego goryla Bobika bo tak go nazwaliśmy dmuchany fotel tego takiego z okropna twarzą ze "Star Wars" nie wiem kogo ,bo nie widziałam tego nigdy w życiu ,a ja dostałam wielką czerwona walizke a w niej farby ,pisaki ,kredki , śliczną lalkę porcelanową która nazwałam "Milagros" jakby ktoś nie wiedział to z serialu "Zbuntowany Anioł" i również dmuchany fotel z Gwiezdnych wojen Królowej Amidali haa to wiedziałam , bo było napisane haha :D i wtedy pierwszy raz wytrwałam i poszłam z mamą na pasterke :) , jak wiadomo w święta w domach wywieczone są różne świąteczne ozdoby, ja miałam powieszone na wzór sopli w swoim pokoju lampki i zawsze ,ale to zawsze pragnełam być wszystkimi byle nie sobą.. siadałam przy oknie i patrzałam na swoje odbicie i dzięki temu wystrojowi wyobrazałam sobie ,że jestem księzniczką Amadną i kiedyś będę bardzo szczęśliwa ze swoim księciem.. eh i chyba nadal o tym marzę,ale jestem za stara by coś sobie wyobrażać i w myślach stwarzać swój inny świat,choć i tak jestem bliska schizofrenii :P jednak to wszystko wtedy było nie realne i ja o tym wiedziałam,a teraz? hm teraz jest już inaczej.. wszystko tak naprawdę zależy ode mnie,bo to ja jestem kowalem swojego losu ,nikt inny,ale w te święta chciałabym jednak cofnąć się i być ta mała Moniką ,która woli marzyć i myśleć,że jest kopciuszkiem dlatego jej święta wyglądają tak jak wygląda,bo wredna macocha chce ją mieć na własność i nie chce dopuścić by znalazła swojego księcia z którym mogłaby być w ten dzień.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz