' Kolejny raz z rzędu, wypijając w sylwestra kieliszek szampana, obiecasz sobie, iż w tym roku wszystko naprawisz, poukładasz, posklejasz serce i zabezpieczysz je do tego stopnia, że nikt go nie naruszy. zanim się obejrzysz znów będzie ten ostatni dzień grudnia, padający śnieg, petardy na niebie i poczucie tego, jak wciąż zakurzona, pokaleczona, gdzieniegdzie niezdarnie poszywana marną, białą nitką, jest Twoja dusza.'
Ponieważ koniec roku zbliża się chcąc nie chcąc wielkimi krokami, a ja obiecałam sobie zrobić jego podsumowanie, więc starałam się właśnie na tym skupić dzisiejsze moje myśli. Efekt był taki ,że sama się na siebie wkurzałam, bo rok to 365dni , 12 miesięcy. A ja ze swoim alzheimerem zdążyłam zapomnieć o większości rzeczach. Zapytaj się mnie o to co się działo w przeciągu tego miesiąca to powiem ci wszystko to co ma dla mnie znaczenie co do godziny. Nigdy nie robiłam podsumowań ,bo dla mnie każdy rok to było jedne i te same postanowienia. Pierwszym z nich było regularne pisanie w pamiętniku , kupowałam zeszyt i zazwyczaj pisałam tylko przez miesiąc ,czyli cały styczeń. Drugim , odchudzanie :P , Trzecim - kobieca metamorfoza, która miała na celu ulepszenie wizualnie mojej wersji. Czwartym postanowieniem było kochać i być kochaną. Ogólnie zawsze chciałam zmian,ale sama do końca nie wiedziałam jakich , dopiero rok temu miałam oczekiwania co do tych 365 dni i wiedziałam dokładnie jakie. Mam nadzieję,że ostateczne zsumowanie 2012 nie będzie dla mnie dojściem do przykrych wniosków ,że np. jest gorzej niż było. Z pewnością tak nie pomyślę dlatego,że w tym roku moje wymagania nie są tak desperackie,a dlaczego? bo ŻYJE! więc trzeba teraz żyć w ten sposób ,by się żyć chciało. Okres EMO fazy mam za sobą. Kończąc pochwale się jeszcze tym,że po moim ostatnim wpisie zmusiłam się do ogarnięcia, zjadłam niezliczona ilość "Michałków", a jeśli czekolada to endorfiny to powinnam już być naćpana szczęściem.. jednak nie czuję by bolały mnie policzki od uśmiechu. Tak czy owak zainspirowana Seleną zrobiłam sobie zdjęcia właśnie na jej wzór. Bez przesady nie jestem gwiazdą muzyki latynoskiej ,daleko mi też do Jennifer Lopez co nie znaczy ,że skoro w żadnym stopniu ich nie przypominam nie mogę zrealizować swojego pomysłu ,pobawić się i zobaczyć co z tego wyjdzie. Powyżej umieściłam jedno z moich ulubionych zdjęć z dzisiaj. Może dlatego,że się na nim szczerze jak głupek do sera. Jak się nie uśmiechać jak mój fotograf mówił do mnie "Miśka! juź ? ,a ty jesteś Selena czy DżejLope :D " Moja siostra nie może zrozumieć ,jak dwie różne osoby mogą być jedną i tą samą osobą i która z nich jest autentyczna, choć jej tłumaczę to ona i tak upiera się ,że DżejLope była Selena ,ale ją zabili więc jest DżejLope. Widzicie jak to jest to prawie tak jakbyśmy się teraz dowiedzieli ,że Elvis żyję i jest obecnie raperem PSY.
' Każdy nowy rok
jest szansą by coś zacząć na nowo. Podobnie jak każdy miesiąc, każdy dzień,
każda godzina, sekunda. Każda chwila. Tylko gdy zmienia się ta ostatnia cyfra
przy pełnej dacie... Jest jakoś łatwiej. Łatwiej wziąć za siebie. '



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz