sobota, 29 grudnia 2012
"Na końcu jest zawsze dobrze. A jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec."
Ukradłam dzisiaj lusterko wiedźmie z Królewny Śnieżki tylko po to by chociaż ono mówiło mi to co chcę usłyszeć. Na pytanie "Lustereczko, lustereczko powiedz przecie kto jest najpiękniejszy na świecie? " , odpowiada ,że ja. Dzisiaj chcę patrzeć tylko w te odbicie ,które mi ukazuję. Po spojrzeniu dzisiaj w prawdziwe lustro , boję się w nie ponownie spoglądać ,ponieważ moje oczy są martwe na bladej twarzy. Wyglądam jak cień własnej siebie, jakbym wróciła z wojny w Afganistanie.. i tak też się czuję. Wpadłam tam pod czołg i tylko przez przypadek przeżyłam. Nie reaguje na wszelkie bodźce z zewnątrz , nie słyszę głosów mówiących mi 'weź się w garść' tylko leże sobie na moim mentalnym dnie , tak głęboko ,że nawet karaluchy muszą się schylać, by na mnie napluć. Wszystko jest OK ,naprawdę! tylko wokół mnie jakby wszystko płonię. Dałam komuś swój życiorys ,a on go skruszył w palcach jak martwy liść. Bóg stworzył świat w 7 dni , moje życie rozpadło się w 7 sekund mam 2 dni na ogarnięcie siebie. Zostały tylko 3 dni do końca tego roku nie pozwolę by cały mój wysiłek poszedł na marne. 31. grudnia . 2012 r. uśmiercę się , tylko po to by dnia następnego zmartwychwstać jako grecka Afrodyta. Spalę wszystkie mosty , zniknę z życiorysów ludzi by móc budować nowy fundament. Potrzebuję czasu ,by to wszystko poukładać,ale im więcej go sobie daję tym większy mam bałagan. Dwa dni Moniko! wstawaj z tego swojego dna! ,bo trzeba odwagi by stawić temu czoła. Czuję się oszukana ,bo w 2012 miał być koniec świata,a skoro go nie było i nie będzie to co dalej? same przeszkody. Nie pamiętam ,żebym brała udział w torze przeszkód. Poza tym nie każdy gra fair, widzę zawodników którzy grają nie czysto.. Prędzej czy później wszystko się zepsuję , nie ma gwarancji na ludzi ,czy życie. Przytoczę teraz cytat z chirurgów "Musimy się wciąż rozwijać. W prawie każdej minucie. Ponieważ, świat może się zmienić w mgnieniu oka. Nie ma czasu, na oglądanie się za siebie. Czasem jesteśmy zmuszani do zmian. Wciąż musimy wymyślać nowe sposoby, na naprawienie siebie. Więc zmieniamy się. Przystosowujemy się. Tworzymy nowe wersje siebie samych. Musimy być pewni, że ta nowa zmiana, jest ulepszeniem poprzedniej."
Nie ma to jak całą noc myśleć o polepszeniu swojej aktualnej beznadziejnej wersji, nie spać, tylko po to, żeby rano realnie zdać sobie sprawę, że to przecież bez sensu, nic nie zmieni, nic to nie da. Chcę tylko wyrzucić te wszystkie myśli , a one kurwa wciąż tam są. Najgorsze uczucie jest wtedy ,kiedy coś w środku Ciebie pęka, masz ochotę porozmawiać, a nie ma z kim. Nie potrafię wybierać, decydować, za to potrafię świetnie żałować za swoje grzechy i zamykać się w swoich czterech ścianach poczucia winy. "I nigdy nie każ mi wybierać, bo jeszcze wybiorę źle" - jak śpiewa Happysad. Obiecuje,że to ostatni taki post w tym roku dobrze jest sprawić sobie właśnie taki katharsis ,ale niestety nie jest on odzwierciedleniem wszystkiego, jest tylko cząstka. Przynajmniej po części mogłam dać ujście swoim myślom.
" Si una vez dije que te amaba, hoy me arrepiento "
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz