Powered By Blogger

sobota, 22 grudnia 2012

Nie powinnam płakać, łzy są dla słabych .Są dni, gdy jestem silna, właśnie wtedy czuje,że jestem jak bryła lodu.. tak twarda ,że nic nie jest w stanie mnie złamać,ani ruszyć lecz mimo wszystko czegoś brakuje.Cokolwiek to jest ,to co się dzieję i ten sposób w jaki topisz ten lód ,wypełniając tą pustkę.. nawet nie wiem jak to określić. Co ja mam teraz zrobić? może to przeczekam? , i tak nie jestem w stanie nic wymyślić. Moje życie to ciągłe wybieranie miedzy dobrem ,a złem ..a ponieważ nie umiem odróżnić czasem co będzie dobrym wyborem,a co złym zawsze wydaje mi się że idę w dobrą stronę ,która niestety mnie zawodzi. Nie mam do kogo zadzwonić, im więcej przysięgam, że jestem szczęśliwa, tym bardziej czuję się samotna, bo spędzam każdą godzinę robiąc wszystko mechnicznie. Nie mogę nawet uzewnętrznić emocji, „jestem sucha jak wiór”, chcę tylko krzyczeć, tego też nie mogę zrobić. Siedzę i próbuję rozkminić całą ta popieprzoną grę jaka się rozgrywa i chyba jestem na to za głupia, albo inaczej wiem co się dzieje ,ale wolę tego nie dopuszczać do siebie ,bo coś czuję ,że to najgorsze gówno w jakim kiedykolwiek miałam okazje się babrać. Nie wiem gdzie iść, nie wiem co czuć, nie wiem jak płakać, nie wiem dlaczego , nie wiem co będzie dalej ,ale czy to nie to jest właśnie piękne te dni ,których jeszcze nie znamy. Jeśli nie będą one wymagać ode mnie gry aktorskiej ,to na pewno będą zaliczone do najpiękniejszych dni mojego życia, bo tak naprawdę nie da się zaplanować wszystkiego,a szkoda że nie wszystko można przewidzieć ,by na wszelki wypadek uchronić się przed armagedonem. Na dzień dzisiejszy mam ochotę powiedzieć wszystkim bez wyjątku " go fuck urself! "

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz