Zasada numer jeden : Rozwijaj swoje pasje. Nie masz pasji? Niemożliwe, każdy ma w sobie jakiś nieodkryty talent, coś w czym jest najlepszy! Wakacje to najodpowiedniejszy czas, by to sprawdzić, poekseprymentować! Malujesz? Śpiewasz? Tańczysz? Piszesz? Podziel się tym z innymi, bo będąc w cieniu, nigdy nie wybijesz się na szczyt. To tak jak.. w skoku wzwyż - im lepiej się wybijesz tym wyżej się znajdziesz. Prawda. Dlatego nie bądźmy hejterami, którzy anonimowo zazdroszczą innym sukcesów. Nie porównujmy się do nikogo, bo czasami, to my mamy właśnie to coś, czego reszta może nam zazdrościć. Pora to odkryć w sobie tą niepowtrzalność, oszlifować i pokazać światu. Moje motto? "Każdy ma jakiś talent więc zacznij coś robić, po jakimś czasie zacznie Ci wychodzić. Wtedy przyjdzie satysfakcja, nikt Ci jej nie odbierze, ale musisz uwierzyć w siebie, uwierzyć szczerze" -nie poddawaj się, próbuj, przebijaj się! Nic tak nie poprawia samopoczucia jak przemiłe wiadomości od osób, które doceniają to co robisz, dopingują Cię i życzą Ci jak najlepiej.
Zasada numer dwa : Nie marudź. - {tutaj wychodzi moja hipokryzja, gdyż sama miałam byłam kiedyś mistrzem marudzenia, jak typowa kobieta, ale już z tym wygrałam i czuje się o niebo lepiej.} Serio, marudzenie to takie działanie, w którym sam się człowiek nakręca, że jest źle. Ludzie na ogół nie lubią takich osobników, które marudzą 24/7h nie będąc w stanie niczego zmienić. "Bo pogoda brzydka, bo nudne wakacje, bo jestem gruba, itede.bla bla bla" Zacznijmy akceptować wszelkie reformy jakie niesie życie i doszukujmy się w nich pozytywów albo zacznijmy zmieniać to, co nam się nie podoba. Od dziś, od zaraz od teraz. Marudzenie zostawmy zaś naszym babciom i dziadkom, którzy rzeczywiście mają powód do narzekań jakim jest np, zdrowie albo masa niekulturalnych nastolatków. Ale nie my! Jesteśmy młodzi, piękni, całe życie przed nami. Prawda?
Zasada numer trzy: Dbaj o siebie, nieustannie poprawiaj sobie nastój, rób tylko to, na co masz ochotę. Wiecie, że podnoszenie hormonu szczęścia wzrasta wzraz z samooceną? (wcale nie muszę tego stwierdzać czytając naukowe pisma, bo ja to wiem, z autopsji) Masz samoocene poniżej poziomu morza? Depresyjnie niską? Niepotrzebnie - na to też mam sprawdzony sposób. Zrób sobie taki plik w wordzie/pamiętniku/w głowie na karcie pamięci - zatutułowany "na czarną godzine" i zapisuj w nim wszystkie komplementy, jakie kiedykolwiek od kogoś dostałeś, zapisuj sobie rozmowy, w których ktoś Cię chwali, docenia, mówi same dobre rzeczy. Później otwierasz sobie plik, czytasz uśmiechasz się i samoocena jest ustabilizowana. Może dziwnie to brzmi, ale pomaga ;)
Zasada numer cztery: Smile all the time! Zauważyliście, że jak jesteśmy szczęśliwi to od razu otacza nas nagle więcej osób? Bo szczęście przyciąga ludzi, zawsze. Nikt nie chce ponuraków, wiecznie niezadowolonych, którzy obalają Twój każdy radosny światopogląd słowami "bez sensu", "to i tak się nie uda". Jeśli masz zły dzień, to nie zarażaj innych tym złym humorem. Moja przyjaciółka zawsze powtarza, żeby słuchać reggae, wtedy nie ma szans na jakiegokolwiek doła, ha <3
Zasada numer pięć: Straciłeś kogoś, na kim Ci zależało? Masz korone cierniową ze wspomnień? - powiem tak, jest teksańska masakra piłą mechaniczną, jakby ktoś Ci wyrwał połowe serca, zabrał tlen i wsadził na odwyk. Tak, tak, wiem. Ale nie ma ludzi niezastąpionych, serio! Mój psychoterapeuta każdego wieczoru tłumaczył mi to wielokrotnie: "nagła samotność może też być dobra dla Ciebie. Może pozwoli Ci odnaleźć samą siebie, zrozumieć kim się jest, jako jednostka. Nauczyć się jak dobrze wykorzystać czas wolny, skierować swoją uwagę na nieznane do tej pory zajecia, no nie wiem...Trzeba robić miejsce dla czegoś innego, nowego, a zarazem lepszego." Zatem polecam ową radę wszystkim złamanym serduszkom </3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz