niedziela, 29 stycznia 2012
maybe. maybe never.
Zawsze mamy jakiś wybór ,nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. Nawet stojąc przed ołtarzem mamy wybór czy chcemy wyjść za mąż za tego mężczyzne ,czy też nie. Gorzej jest w nie pewnych sytuacjach. Ja nie zawsze dokonuje w swoim życiu dobrych wybór ,a póżniej muszę się męczyć ,bo wkońcu tego chciałam takiego dokonałam wyboru. Z biegem czasu dopiero zauważam wszystkie defekty i to,że kierowałam się złymi wartościami. Pamiętam jak ponad rok temu moja przyjaciółka mi powiedziała Monia nie kieruj się sercem,najważniejsze by mężczyzna miał szacunek do kobiety ,bo przez serce nie raz przyjdzie Ci płakać i miała racje ,choć tedy tego nie rozumiałam i doszukiwałam się wtedy jej złych intenscji myślałam,że ona poprostu nie życzy mi szczęścia. Najwyraźniej powiedziała mi coś czego ja nie chciałam usłyszeć więc wypierałam jej słowa,ale one zostały gdzieś we mnie. Zawsze mówiła nigdy nie pozól sobie na taką sytuacje,że będziesz musiała się poniżać i płaszczyć przed jakimkolwiek facetem. Eh żebyś ty teraz wiedziała ,że wewnętrzna walka z tym co się czuje ,a myśli jest straszna do przejścia.
Czeka mnie teraz strasznie cięzki tydzień od którego zależy moja przyszłość i muszę dać 100% siebie. Mianowicie jutro czeka mnie kolejna rozmowa o pracę ,poważniejsza oferta i naprawdę boję się ,że znów będę miała podcięte skrzydła ,a nienawidzętego uczucia ,gdy ktoś z góry zakłada ,że sobie nie poradzę. Zobaczymy jak mi pójdzie ,3majcie kciuki. O następnych wydarzeniach poinformuje was po fakcie . ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


dokładnie...
OdpowiedzUsuńBardzo fajny blog :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :)
nie można żałować tego co się zrobiło ..
OdpowiedzUsuńnie można ,ale jednak gdzieś tam w środku żałujemy ,że nie postąpiliśmy inaczej.
Usuń